Motolotnia... sama lata :)

Nowości

Pasażerowie, którzy po raz pierwszy lecą motolotnią w nieco bardziej turbulentnych warunkach często odnoszą wrażenie, że pilot musi bardzo dużo "pracować" sterownicą dla zachowania odpowiedniego kierunku lotu. Sterownica lata przecież we wszystkie strony. Czy tak jest jednak w rzeczywistości?

Skrzydło motolotni wydaje się dosyć proste w swojej budowie. Tymczasem składa się z bardzo wielu elementów, które tworzą różne płaszczyzny mające na celu zapewnić jak najlepsze warunki do lotu. Odpowiednie nachylenie skrzydła, wznios i skos poszczególnych płaszczyzn sprawiają, że skrzydło jest w dużej mierze samostateczne. Oznacza to, że nawet bez udziału pilota stara się powrócić swoim ustawieniem do statecznego lotu.

motolotnia

Od wielu doświadczonych pilotów czy instruktorów często można usłyszeć zdanie, że motolotni nie należy przeszkadzać w locie. Jest to jedno z najcelniejszych zdań jakie można o lataniu na skrzydle lotniowym powiedzieć. Każdy pilot w pewnym momencie swojej lotniczej kariery dochodzi do takiego wniosku, że motolotnia świetnie leci sama i dotychczasowa walka ze skrzydłem powodowała jedynie zakwasy w mięśniach i dziwaczny tor lotu.

A jak to wygląda w praktyce? Obejrzyjcie ten krótki film z lotu motolotnią w termice. Dla przypomnienia termika to pionowe, wznoszące prądy powietrza powodowane ogrzewaniem powierzchni ziemi przez słońce. Cieplejsze od otoczenia bańki powietrza odrywają się od podłoża i mkną do góry. Wiele takich baniek może tworzyć trwałe i silne kominy termiczne. To na nich unoszą się szybowce. Skrzydło motolotni może napotkać taki bąbel czy komin termiczny. W efekcie skrzydło odchyla się mocno w prawo, lewo, zadziera do góry. Jak widać na filmie - mimo termiki i bujania sterownicą w większości przypadków nie jest konieczna ingerencja pilota. Skrzydło doskonale "płynie" po termicznych bąblach. Pilot koryguje jedynie kierunek lotu jeżeli turbulencja spowodowała jego zmianę. Prawda, że łatwe?

Ryszard Lewandowski, 2016-07-28 09:55:13

Polub, Udostępnij, Skomentuj ten artykuł na Facebooku